Jestem pewna, że to jak mnie przywitali zapamiętam do końca życia.
Kiedy tylko wyszłam do hali przylotów lotniska kolosa jakim jest Aeropuerto Internacional Benito Juárez w Ciudad de México zobaczyłam moją host mamę Adrianę, host tatę Rafaela oraz host siostrę Yavnel trzymających przepiękny baner z napisem "Bienvenida Zuzy". Dostałam także ślicznego misia z kokardą w barwach meksykańskiej flagi. Czułam, że na mnie czekali i że naprawdę cieszą się z mojego przyjazdu. Niesamowite uczucie.
Drogę z Ciudad de México do Puebli pokonaliśmy lotniskowym busem, a stamtąd przejechaliśmy do Choluli już samochodem. Na miejsce dotarliśmy późno w nocy, dlatego, zmęczona emocjami a także, nie ukrywajmy, sporym stresem szybko poszłam spać.
Weekend spędziłam na spotkaniu powitalnym dla wszystkich wymieńców, którzy spędzą ten rok w San Andrés Cholula oraz po raz pierwszy odwiedziłam centrum Choluli. Widziałam słynną katedrę, a także udało mi się też zobaczyć rytułał Voladores de Papantla, wywodzący się jeszcze z czasów prekolumbijskich.
Jako że w Meksyku rok szkolny zaczyna się wcześniej niż w Polsce, kolejne dni spędziłam zapoznając się z moim nowym liceum. Już podczas pierwszego dnia szkoły, dzięki niezwykłej otwartości meksykanów, udało mi się nawiązać kilka znajomości. Razem z innymi wymieńcami zostałam też zaproszona na obiad

Po pierwszym tygodniu szkoły moja host rodzina zabrała mnie do Puebli, która położona jest tak blisko Choluli, że właściwie ciężko jest zobaczyć granicę między tymi dwoma miastami.
Rodzina bardzo chce pokazać mi w Meksyku jak najwięcej się da, z czego niezwykle się cieszę. W najbliższym czasie również i Rotary organizuje spotkanie organizacyjne w Acapulco .
Podsumowując, moje pierwsze dwa tygodnie wymiany zaliczam do ty bardzo udanych. Spędziłam ten czas próbując wielu nowych rzeczy oraz poznając to co Meksyk ma do zaoferowania w najbliższej okolicy, a to dopiero początek i niewielka cząstka tego co jeszcze się wydarzy!









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz